Nie mają pomysłu jak jeszcze bardziej się wypromować. W efekcie postanawiają napisać książkę. To właśnie do nich kieruję tytułowe słowa.
Prestiż książek
Wśród społeczeństwa wciąż obecne są opinie, że książki to „kultura wyższa”, a osoby je piszące należą do mądrych, błyskotliwych i inteligentnych elit. Tak nie jest. Fakt, że ktoś wydrukował zbiór stron nazywanych książką nie czyni z niego mędrca i nie powoduje, że z automatu osoba ta ląduje na piedestale ubóstwiana przez innych. Bardziej niż forma liczy się treść. Jeśli coś ma spowodować jęki zachwytu to jest to zawartość książki, a nie samo zdarzenie jej wydania.
Będę bardziej szanowany
Kiedyś idealistycznie myślałem, że autorzy książek mają coś do przekazania swoim czytelnikom i dlatego piszą książki. Teraz wiem, że nie zawsze jest to prawda. Obecnie żyjemy w świecie, gdzie każdy, kto umie sklecić kilka zdań jest w stanie wydać książkę. Gdy jeszcze dana osoba jest odrobinę znana – tak jak blogerzy, youtuberzy czy celebryci innych mediów – istnieje niewielka szansa, że nie napisze książki. Dlaczego? Bo książka się po prostu opłaca – zarówno materialnie, jak i wizerunkowo. O wiele lepiej brzmi, że ktoś jest np. specjalistą od pudli dużych i autorem książek o tej tematyce, niż że tylko zajmuje się czworonogami. Efekt jest taki, że często powstają książki, które nie niosą żadnej wartości. Ich głównym celem jest służenie autorom, nie czytelnikom. Może warto, poza chwaleniem się, że ktoś wydał książkę, zaznaczyć również to, jaki był jej odbiór. Wtedy ubogacone zdanie będzie brzmiało: jestem specjalistą od pudli dużych i autorem powszechnie krytykowanych książek o tej tematyce. Bardziej prawdziwie, bez marketingowego pudru.
Książka musi być!
Bardzo zastanawia mnie to, dlaczego wiele osób wykorzystuje książkę, jako formę kontaktu o odbiorcami. Dlaczego ktoś, kto nie ma predyspozycji do napisania książki i zdaje sobie z tego sprawę – postanawia ją jednak napisać? Przecież historię można przekazać w wielu różnych formach – filmem, piosenką, podcastem, fotografią, prelekcją. Książka jest jedynie jednym z nich.
„Nie jestem pisarzem, więc nie krytykuj!”
Kiedyś skrytykowałem pewną lekturę. Gdy miałem okazje zamienić z jej autorem kilka słów, wyraził swoje zdziwienie, że krytykuję jego styl pisarski. „Przecież nie jestem pisarzem” – taki argument wyłaniał się z jego słów. Jeśli ktoś wybiera jako formę książkę, to niech uświadomi sobie, że jego twórczość, bez względu czy to akceptuje, czy nie, będzie oceniona właśnie z perspektywy tej formy. Próba oczekiwania, że odbiorca będzie przymykał oko na braki, tylko z powodu, że autor książki nie uważa się za pisarza, jest obracaniem kota ogonem.
Nie masz pomysłu? Zrób rzeźbę!
Wyobraź sobie, że nagle setki ludzi zaczyna lepić gliniane rzeźby, zupełnie się na tym nie znając. Żeby jednak zakryć niedoróbki każda rzeźba barwiona jest przez profesjonalnego malarza. Dodatkowo muzea sztuki wiedząc, że twórcy rzeźb są znani i przyciągną tłumy, chętnie zgadzają się umieścić kiepskiej jakości wyrób tuż obok prawdziwych arcydzieł. Niektóre instytucje same wychodzą z propozycją: „jest Pan znanym youtuberem, czy nie zechciałby Pan ulepić jakiejś figurki z gliny? Damy ją na główną wystawę w naszym muzeum. Pan dostanie sześć procent ceny każdego ze sprzedanych biletów. Jeśli miałby Pan problem, to możemy ją ulepić za Pana, jednak jako autor będzie Pan figurował”. Na samym końcu twórca bezkształtnej glinianej formy mówi, że jest cenionym rzeźbiarzem, bo przecież jego dzieło zostało zauważone przez mnóstwo osób w Galerii X, Muzeum Y oraz na Ekspozycji Z. Brzmi dziwnie? Dokładnie tak się dzieje z książkami.
Drogi blogerze, youtuberze, specjalisto, celebryto, piosenkarzu, sportowcu, jeśli zdajesz sobie sprawę, że Twoje zdolności pisarskie są niewystarczające aby napisać sensowną książkę – proszę – zamiast wydać książkę zacznij rzeźbić. Przynajmniej nie ucierpi na tym rynek czytelniczy.